Grudzień 13 2017 03:17:15
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Menu
Powieści:
1. Melancholia
2. Westchnienia
3. Znudzenie
4. Zniknięcie
5. Szał
6. Wahania
7. Intrygi
8. Oburzenie
9. Rozkojarzenie
10. Zaskoczenie cz. 1
11. Zaskoczenie cz. 2

Anime:
1. Melancholia Haruhi Suzumiyi
2. Melancholia małej Haruhi
3. Zniknięcie Haruhi Suzumiyi
4. Zniknięcie Yuki Nagato

Świat Haruhi:
1. Twórcy
2. Postaci
3. Miejsca
4. Muzyka
5. Aktorzy
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

14-08-2017 13:08
Nie wierze, że strona wróciła. Świetna robota Fajne

05-08-2017 20:07
Tak, ogarnąłem spamboty i jest spokój. Walka była długa ale zwycięska

25-07-2017 19:21
Akurat na 2 rocznicę ponownego uruchomienia strony! Fajne

25-07-2017 19:16
Jej, udało mi się wywalczyć odblokowanie strony u operatora xD Zapewne wywalenie spambotów pomogło Uśmiech

31-03-2017 20:39
Już nie nadążam ich usuwać

Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 8
· Najnowszy użytkownik: jackyll
Nawigacja
Artykuły » Tom 1: Melancholia Haruhi Suzumiyi » Tom 1, Rozdział 6
Tom 1, Rozdział 6

Jak wczoraj, tak i dziś znalazłem liścik w szafce na buty. Jacy ludzie wrzucają listy do schowka na buty? Co za czasy...
Jednak tym razem miałem inne przeczucie. Kartka nie była pomięta jak ostatnio. Na odwrocie koperty wyglądającej jak jedna z tych, które są dodawane do magazynów mangowych wraz z ankietami, było napisane nazwisko. I jeśli oczy mnie nie myliły, dobrze widziałem czyje.

Mikuru Asahina,

Natychmiast wsunąłem kopertę do kieszeni marynarki i pobiegłem do męskiej toalety, by ją otworzyć. Wewnątrz, na kartce papieru w deseń z uśmieszkami, napisane były następujące słowa:

W przerwie na lunch będę na ciebie czekała w pokoju klubowym.

Mikuru.

Po wydarzeniach, jakie miały miejsce wczoraj, mój punkt widzenia świata i rzeczywistości wywinął fikołka niczym akrobata.

Nie chciałbym już nigdy przeżyć tak strasznej sytuacji.

Jednak tej prośbie nie mogłem odmówić. Przecież tym razem to Asahina mnie zaprosiła! Mimo że nie miałem żadnego dowodu, że to właśnie ona napisała ten list, ani na chwilę nie zwątpiłem w jego autentyczność, gdyż takie niebezpośrednie środki przekazu były w stylu Asahiny. Co więcej, pasował do niej obraz osoby z przejęciem piszącej wiadomość na śliczniutkiej karteczce. A skoro ma to być przerwa na lunch, Nagato pewnie też będzie w klubie, więc nic nie powinno się stać. Chyba by mnie uratowała.

Nie miejcie mnie za tchórza. Jestem zwyczajnym licealistą.

Po czwartej lekcji zostałem otoczony przez Taniguchiego, gapiącego się na mnie znaczącym wzrokiem, Kunikidę, który przyszedł z własnym pudełkiem śniadaniowym i próbował mnie zaprosić do wspólnego lunchu oraz Haruhi, która chciała, bym poszedł z nią do pokoju nauczycielskiego, by wyjaśnić nagłe odejście Asakury. Nie otwierając nawet swojego śniadania, opuściłem ich, udając się prosto do klubu.

Był maj, lecz Słońce świeciło pełną jasnością. Można było je porównać do gigantycznego kominka kierującego swe ciepło w kierunku Ziemi. Gdy wreszcie nadchodzi lato, Japonia staje się naturalną sauną. Zrobiłem ledwie kilka kroków, a już czułem pot spływający mi po plecach.

W trzy minuty dotarłem do pokoju klubowego. Najpierw zapukałem.

"Wejdź, proszę."

To był głos Asahiny - nie było żadnych wątpliwości. No dobra, mogę się zrelaksować i wejść!

Gdy wszedłem, zauważyłem, że nie ma Nagato i, ku memu zdziwieniu, Asahiny również.

Przede mną, opierając się o parapet i patrząc na dziedziniec szkolny, stała długowłosa dziewczyna. Ubrana była w białą bluzkę i czarną mini spódniczkę, a na stopach miała kapcie dla szkolnych gości.

Gdy mnie zobaczyła, podeszła z uśmiechem i złapała mnie za dłonie.

"Kyon... Minęło trochę czasu."

To nie była Asahina, chociaż bardzo ją przypominała. Na tyle, że łatwo można by ją pomylić z samą Asahiną. Szczerze mówiąc, nawet ja myślałem, że to ona.

Ale to nie była ona. Asahina, którą znałem, nie była taka wysoka, nie miała tak dojrzałej twarzy, nie wspominając już o tym, że biust pod jej bluzką, przez jedną noc, raczej nie mógł urosnąć o trzy rozmiary.

Z której strony bym nie patrzył, byłem pewien, że osoba przede mną, uśmiechająca się i trzymająca mnie za dłonie, ma ze dwadzieścia lat i w ogóle sprawia inne wrażenie niż licealistka Asahina. Ale dlaczego tak bardzo ją przypomina?

"Przepraszam..."

Nagle coś przyszło mi do głowy.

"Jesteś siostrą Asahiny?"

Przez chwilę wyglądała na zaskoczoną, potem uśmiechnęła się i mrugnęła okiem, wzruszając ramionami. Nawet uśmiech miała taki sam.

"To ja!" - powiedziała.

"Jestem Mikuru Asahina. Tylko że pochodzę z przyszłości. Zawsze chciałam cię poznać."

Musiałem bardzo głupio wyglądać. Z łatwością przyjąłem to, że pochodzi z przyszłości. Patrząc na piękność stojącą przede mną, uświadomiłem sobie, jak wyładniała. Dodatkowo urosła i to dodało jej seksapilu. Nigdy bym nie przypuszczał, że będzie aż tak piękna.

"Och, nadal mi nie wierzysz?"

Powiedziała niegrzecznie.

"Udowodnię ci!"

Natychmiast zaczęła rozpinać bluzkę. Gdy odpięła drugi guzik, ku mojemu zdziwieniu odsłoniła biust.

"Spójrz, widzisz to znamię w kształcie gwiazdki? Nie jest przyklejone! Chcesz dotknąć?"

Istotnie, na lewej piersi miała znamię w kształcie gwiazdki podkreślające biel jej skóry i dodające jej czaru.

"Teraz już wierzysz?"

Jak by to powiedzieć? Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek widział znamię Asahiny na piersi. Mimo że kiedyś siłą rzeczy zostałem zmuszony do patrzenia na nią jak się przebiera w kostium króliczka, nie byłem na tyle skupiony, by dojrzeć tak mały szczegół. Gdy o tym myślałem, dorosło wyglądająca Asahina powiedziała:

"Dziwne. Gdybyś nie powiedział mi kiedyś, że mam to znamię, sama bym o nim nie wiedziała."

Za zakłopotaniem potrząsała głową i nagle, jakby właśnie sobie coś przypomniała, otworzyła szeroko oczy i zarumieniła się w mgnieniu oka.

"Ech... O nie, to... Racja! My jeszcze nie... Co teraz zrobię?"

Zakryła twarz dłońmi i gorączkowo potrząsała głową. Kołnierzyk miała nadal rozpięty.

"Pomyliłam się... Przepraszam! Zapomnij o tym, co powiedziałam!"

Łatwiej powiedzieć niż zrobić. No i zapnij się, bo nie wiem, w którą stronę mam patrzeć!

"Dobrze, wierzę ci. Teraz potrafię już we wszystko uwierzyć."

"Przepraszam?"

"Ach, nic, mówiłem do siebie."

Asahina wciąż stała, trzymając swą czerwoną twarz w dłoniach, gdy uświadomiła sobie, że ja wciąż patrzę. Szybko się zapięła. Usiadła odpowiednio, sucho odkaszlnęła i powiedziała:

"Naprawdę wierzysz, że przybyłam z przyszłości?"

"Oczywiście. A skoro tak się sprawy mają, jest tu teraz dwie Asahiny?"

"Tak, ja z przeszłości, siedzę z koleżankami z klasy i jem lunch."

"Ona wie, że tu jesteś?"

"Nie, przecież, jest z przeszłości."

Rozumiem.

"Chciałam ci coś powiedzieć, więc ubłagałam przełożonych, by pozwolili mi się tu udać. O tak i wcześniej poprosiłam Nagato, by zostawiła nas samych."

Nagato pewnie nawet nie wzdrygnęłaby się, widząc Asahinę.

"Wiesz, kim naprawdę jest Nagato?"

"Przepraszam, ale to tajna informacja. Rany, dawno tego nie mówiłam."

"Słyszałem to od ciebie zaledwie kilka dni temu."

"Racja." - puknęła się w głowę i wystawiła język. Tak właśnie zrobiłaby Asahina.

Nagle zaczęła wyglądać bardzo poważnie.

"Nie mogę tu zostać zbyt długo, więc od razu przejdę do sedna."

Po prostu powiedz, o co ci chodzi!

"Słyszałeś o Królewnie Śnieżce?"

Spojrzałem na nieco wyższą ode mnie Asahinę. Jej czarne źrenice było lekko wilgotne.

"No tak..."

"Mam nadzieję, że będziesz pamiętał o tej bajce nawet w najgorszej sytuacji, jakiej stawisz czoła."

"Mówisz o tej historii z siedmioma krasnoludkami, podłej wiedźmie i zatrutym jabłku?"

"Tak, o Królewnie Śnieżce."

"Już wczoraj przeżyłem trudne chwile."

"Nie, to będzie znacznie poważniejsze. Nie mogę zdradzić szczegółów, ale powiem ci, że wtedy będzie z tobą Haruhi Suzumiya."

Haruhi? Ze mną? Że niby ona i ja wpadniemy w jakieś kłopoty? Kiedy? Gdzie?

"Haruhi może pomyśleć, że nie warto tym sobie będzie zawracać głowy... Ale dla ciebie i dla nas będzie to ogromny problem."

"Szczegółów nie możesz mi zdradzić, prawda?"

"Przykro mi, mogę ci tylko dać wskazówki. Tylko tyle mogę zrobić."

Dorosła Asahina była bliska łez. Tak, właśnie tak zazwyczaj wygląda Asahina.

"Więc chodzi ci o Królewnę Śnieżkę?"

"Tak."

"Znam tę bajkę."

Widząc, że przytakuję, Asahina powiedziała, że ma jeszcze trochę czasu, więc z nostalgią pochodziła jeszcze po pokoju klubowym. Czule pogłaskała kostium pokojówki wiszący na stojaku.

"Często go ubierałam. Teraz nie śmiałabym."

"Ale teraz wyglądasz jak jakaś sekretarka."

"Skoro nie mogłam wejść w swoich ciuchach, musiałam się ubrać jak nauczycielka."

Niektórzy ludzie są stworzeni do przebierania się w kostiumy.

"Skoro o tym mowa, jakie jeszcze kostiumy każe ci ubrać Haruhi?"

"Nie powiem ci, to zbyt wstydliwe. Poza tym wkrótce się dowiesz, prawda?"

Asahina podeszła do mnie i zbliżyła się do mojej twarzy. Zauważyłem, że jej oczy są niezwykle szeroko otwarte, a policzki jej się czerwienią.

"Będę już leciała!"

Spojrzała na mnie, chcąc posunąć się dalej, ale tego nie zrobiła. Widziałem jak drży i chce coś zrobić, może powinienem ją pocałować. Już miałem ją objąć, gdy się cofnęła.

Odwróciła się i powiedziała:

"Mam jeszcze jedną, ostatnią prośbę. Proszę, nie zbliżaj się zbyt mocno do mnie."

Powiedziała to, wzdychając.

Szybko krzyknąłem do niej, idącej w kierunku drzwi:

"Mam jeszcze jedno pytanie!"

Już miała otwierać drzwi, ale się zatrzymała.

"Asahina, ile masz teraz lat?"

Odwróciła się, zarzuciła głową włosy i kusząco się uśmiechnęła:

"Tajna informacja."

Drzwi się zamknęły. Nawet gdybym pobiegł za nią, nic nie mógłbym zrobić.

Rany, ledwo mieści mi się w głowie, że Asahina będzie tak ponętnie wyglądała, gdy dorośnie. Wtedy przypomniały mi się jej pierwsze słowa. "Kyon... Minęło trochę czasu". To może oznaczać tylko jedno: Asahina długo mnie nie widziała.

"Tak, to powinno mieć sens."

Przyszła Asahina musiała wrócić do niedalekiej przyszłości i spędzić tam kilka lat, nim wróciła do mnie w tych czasach.

Ile to trwało? Oceniając z jej wyglądu, powiedziałbym, że z pięć lat. Albo może nawet trzy! Po ukończeniu liceum dziewczyny szybko się zmieniają. Tak było z moją kuzynką. Gdy chodziła do liceum, zawsze była cichą, pogodną uczennicą, która nie zwracała na siebie niczyjej uwagi. Ale gdy poszła na Uniwersytet, zmieniła się z brzydkiej larwy w pięknego motyla. Coraz bardziej pogmatwałem się w obliczaniu wieku Asahiny. Nie sądzę, by miała 17 lat!

Rany, ale jestem głodny. Chyba wrócę do klasy.

"..."

Wtedy do klasy weszła Yuki Nagato ze swoją świetnie zakonserwowaną chłodną miną. Lecz dziś nie miała na nosie okularów i jej zimny wzrok wylądował wprost na mnie.

"Hej, nie widziałaś kogoś podobnego do Asahiny?" - powiedziałem na wpół żartem.

"Widziałam klona Mikuru Asahiny już dziś rano."

Cicho usiadła na swoim krześle, położyła książkę na biurku i otworzyła ją.

"Już jej tu nie ma. Odeszła do swojej czasoprzestrzeni."

"A ty możesz podróżować w czasie? Razem z tą, no, Jednostką Danych?"

"Nie mogę. Jednak takie podróże nie są tak trudne, jak by się zdawało. Tylko ludzie nie pojęli ich najprostszych zasad. Czas jest jak przestrzeń, podróżowanie w nim jest bardzo proste."

"Więc możesz powiedzieć mi jak?"

"Słowami nie mogę ci tego wytłumaczyć, nie zrozumiałbyś nawet, gdybym ci powiedziała."

"Naprawdę?"

"Tak."

"Więc chyba jestem zgubiony."

"Tak, jesteś."

Bez sensu było rozmawiać z tak toporną osobą, więc zdecydowałem, że wrócę do klasy. Może zostało mi trochę czasu na zjedzenie lunchu?

"Nagato, dziękuję za wczoraj."

Lekko poruszyła swoją kamienną twarz.

"Nie masz mi za co dziękować. Byłam odpowiedzialna za zachowanie Asakury Ryouko. Byłam nieostrożna."

Jej włosy lekko zatrzepotały.

Próbowała się ukłonić i przeprosić mnie?

"Naprawdę ładniej ci bez okularów."

Nie odpowiedziała.

Chciałem szybko wrócić do klasy na lunch, ale Haruhi czekała na mnie przy drzwiach i moje plany na posiłek szybko się ulotniły. Czy to przeznaczenie? Chyba osiągnąłem stan, w którym wszystko zwalałem na karmę.

Czekając niecierpliwie na korytarzu, Haruhi wrzasnęła wkurzonym głosem:

"Dokąd żeś poleciał? Myślałam, że szybciej wrócisz. Nie zjadłam ani kęsa, bo tyle na ciebie czekałam!"

Wcale nie sprawiała wrażenia wściekłej. Wyglądała raczej jak dziecko próbujące ukryć swój wstyd.

"Nie stój tu jak baran! Za mną!"

Haruhi zamknęła zapaśniczy chwyt na moim nadgarstku i zaciągnęła na ciemną klatkę schodową.

Rany, ale jestem głodny!

"W pokoju nauczycielskim wypytałam Okabe. Nauczyciele wiedzą tylko, że Asakura dziś wyjeżdża. Wczesnym rankiem ktoś doniósł, ze dzwonił ojciec Asakury, mówiąc, że musi pilnie wyjechać. A wiesz dokąd? Do Kanady! Jak to możliwe? To zbyt podejrzane!"

"Doprawdy?"

"Powiedziałam, że jestem dobrą przyjaciółką Asakury i chciałam zapytać, czy jakoś mogę się z nią skontaktować w Kanadzie."

No ja cię proszę, jak tu była to nawet słowa z nią nie zamieniłaś.

"I wiesz, co powiedzieli? Że nie wiedzą. Zwykle, gdy ktoś się przeprowadza, zostawia namiary na nowe miejsce pobytu, prawda? Tu się dzieje coś dziwnego."

"Wcale nie!"

"Więc poprosiłam o stary adres Ryouko. Pójdę tam po szkole i rzucę okiem. Może coś tam znajdziemy."

Jak zwykle w ogóle nie słucha co się do niej mówi.

Zapomnijcie, nie mam zamiaru jej powstrzymywać. W końcu to ona straci czas, nie ja.

"Ty też pójdziesz."

"Dlaczego?"

Haruhi podniosła ramiona i niczym smok, dysząc przed zionięciem ogniem, wykrzyczała tak głośno, że cała szkoła ją chyba usłyszała:

"BO JESTEŚ CZŁONKIEM BRYGADY SOS!"

Wykonując rozkazy Haruhi, gorączkowo się wycofałem. Poszedłem do pokoju klubowego powiedzieć Nagato, że ani ja, ani Haruhi nie weźmiemy dziś udziału w zajęciach i żeby przekazała to Asahinie i Koizumiemu, gdy przyjdą. Ale nie wiedząc, czy ta cicha kosmitka nie skomplikuje prostych rzeczy, dla bezpieczeństwa wziąłem pisak i na jednej z ulotek Brygady SOS napisałem:

"Dziś zajęcia klubowe się nie odbędą - Haruhi."

I przykleiłem ją do drzwi.

Już nie chodzi o Koizumiego, ale może uratuje to Asahinę przed przebieraniem się w kostium pokojówki.

Przez to wszystko, nim w ogóle zdążyłem włożyć coś do ust, zadzwonił dzwonek zwiastujący rozpoczęcie piątej lekcji. Zjadłem więc dopiero na następnej przerwie.

Skłamałbym, gdybym powiedział, że nigdy nie chciałem po szkole wracać z dziewczyną do domu jak na filmach. Ale mimo że teraz marzenie to stało się rzeczywistością, daleki byłem od radości.
Co tu się dzieje?

"Mówiłeś coś?"

Zapytała Haruhi, idąc po mojej lewej stronie, robiąc długie kroki i trzymając w ręku kawałek papieru. Od razu przetłumaczyłem to sobie jako: "Masz jakiś problem?"

"Nie, nic."

Szliśmy w dół i dotarliśmy do linii kolejowej. Troszkę dalej była stacja Koyouen.

Pomyślałem, że jesteśmy w pobliżu domu Nagato, ale nie wiedziałem, że Haruhi też tu bywała. W końcu dotarliśmy do znajomych bloków.

"Asakura mieszkała pod numerem 505."

"Nic dziwnego."

"Nic dziwnego w czym?"

"Nie, w niczym. Jak chcesz tam wejść? Nawet brama jest zamknięta."

Wskazałem na klawiaturę intercomu i powiedziałem:
"Musisz wprowadzić prawidłowy kod, żeby otworzyć drzwi. Znasz go?"

"Nie. W takiej sytuacji będziemy musieli przetrwać wyczerpującą i długą walkę."

Na co masz zamiar czekać? Zaraz po tym, jak pomyślałem, ile nam to zajmie, skończyło się nasze wyczekiwanie. W tej chwili kobieta w średnim wieku otworzyła drzwi od środka. Pewnie szła po zakupy. Popatrzyła na nas przez chwilę pytającym wzrokiem i odeszła. Haruhi natychmiast pospieszyła złapać drzwi. Udało jej się w ostatniej chwili.

To wcale nie wyglądało sprytnie.


Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
12,115 unikalne wizyty