Październik 21 2017 02:24:46
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Menu
Powieści:
1. Melancholia
2. Westchnienia
3. Znudzenie
4. Zniknięcie
5. Szał
6. Wahania
7. Intrygi
8. Oburzenie
9. Rozkojarzenie
10. Zaskoczenie cz. 1
11. Zaskoczenie cz. 2

Anime:
1. Melancholia Haruhi Suzumiyi
2. Melancholia małej Haruhi
3. Zniknięcie Haruhi Suzumiyi
4. Zniknięcie Yuki Nagato

Świat Haruhi:
1. Twórcy
2. Postaci
3. Miejsca
4. Muzyka
5. Aktorzy
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

14-08-2017 13:08
Nie wierze, że strona wróciła. Świetna robota Fajne

05-08-2017 20:07
Tak, ogarnąłem spamboty i jest spokój. Walka była długa ale zwycięska

25-07-2017 19:21
Akurat na 2 rocznicę ponownego uruchomienia strony! Fajne

25-07-2017 19:16
Jej, udało mi się wywalczyć odblokowanie strony u operatora xD Zapewne wywalenie spambotów pomogło Uśmiech

31-03-2017 20:39
Już nie nadążam ich usuwać

Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 8
· Najnowszy użytkownik: jackyll
Nawigacja
Artykuły » Tom 1: Melancholia Haruhi Suzumiyi » Tom 1, Rozdział 7
Tom 1, Rozdział 7

Samozwańczy android stworzony przez kosmitów. Samozwańcza dziewczyna przeskakująca w czasie. Samozwańczy oddział młodych esperów. Cała trójka dała mi dowód na to, kim jest, więc mogę przestać korzystać już wyrazu "samozwańczy". Kręcą się wokół Haruhi z trzech różnych powodów. Szczerze mówiąc, to wcale nie jest takie złe. Nie, to jest złe, bo wciąż nie pojmuję jednej rzeczy.

Dlaczego ja?

Koizumi powiedział, że powodem, dla którego kosmici, podróżnicy w czasie i esperzy zebrali się wokół Haruhi jest jej życzenie.

Więc co ze mną?

Dlaczego jestem w to wszystko zamieszany? Jestem zwykłym człowiekiem. W stu procentach normalnym. Nie mam żadnych przelotnych wspomnień przeszłego dziwnego życia ani żadnych obrzydliwych mocy. Jestem po prostu aż do bólu zwyczajnym uczniem liceum!

Kto, w ogóle, pisał scenariusz tej historii?

Czy może ktoś odurzył mnie narkotykami i to było przyczyną moich halucynacji? A może zostałem zbombardowany toksycznymi falami elektrycznymi? Kto, do diaska, wrzucił mnie w to wszystko?

Czy to ty, Haruhi?

Żartowałem.

Naprawdę nic nie wiem.

Dlaczego ja się tak przejmuję? Wygląda na to, że wszystkie odpowiedzi leżą w rękach Haruhi. To ona powinna się martwić. Dlaczego mam się przez nią tak frustrować? To nie ma sensu! Więc postanowiłem! Jeśli sprawy mają się tak, jak mówi Nagato, Koizumi i Asahina, wtedy wy powinniście powiedzieć to Haruhi! Cokolwiek stanie się ze światem, ona jest za to odpowiedzialna. Ja nie mam z tym nic wspólnego.

Wsadźcie ją na tę swoją karuzelę! Mnie zostawcie w spokoju!

Wraz z tym, jak ubywało dni do lata, cały mokry wchodziłem na górę, ścierając pot z marynarki, rozluźniając krawat i rozpinając trzeci guzik koszuli. Już rankiem było tak ciepło, a w południe stawało się piekielnie gorąco. Gdy zagryzając zęby, wspinałem się na szczyt, ktoś pacnął mnie w ramię. Wykrzyknąłem "Nie dotykaj mnie! Zaraz wybuchnę!" i obróciłem się. Zobaczyłem twarz Taniguchiego.

"Cześć!"

Taniguchi, idący teraz ze mną ramię w ramię, też się pocił.

"Wkurzające, moja starannie ułożona fryzura jest niszczona przez pot." - mimo że tak powiedział, wciąż wyglądał radośnie.

"Powiedz, Taniguchi," - wtrąciłem się, gdy Taniguchi bzdurnie przechwalał się, co jego pies robi. - "jestem zwykłym uczniem, prawda?"

"Co?"

Taniguchi zaśmiał się, jakby usłyszał zabawny żart.

"Jeśli chcesz się mnie poradzić, musisz mi dać poprawną definicję [normalności]."

"Ach, muszę?"

Żałowałem, że go o to zapytałem.

"Nabrałem cię, kolego. Cóż, zapytałeś mnie, czy jesteś normalny? Nie sądzę, by normalny licealista rozkładał się z dziewczyną na ziemi w pustej klasie!"

No pewnie, Taniguchi nie zapomina o takich rzeczach.

"Też jestem facetem. Nie lubię szukać dziury w całym, ale wiem, jak się zachować. Między nami mówiąc – rozumiesz, co mam na myśli, żelusiu?"

Ani trochę.

"Jak mogłeś się nią zaprzyjaźnić, co? Z Yuki Nagato, dziewczyną z rangą A- na mojej liście!"

Nagato zasługiwała na A-? Cóż, nie w tym sęk.

"Daj mi wytłumaczyć..."

Pewnie teraz umysł Taniguchiego błądzi w nierealistycznych żądzach i fantazjach. Zdecydowałem więc, że wytłumaczę się w ten sposób:

Biedna Nagato padła ofiarą bezpodstawnej okupacji pomieszczenia Klubu Literackiego. Była bardzo zmartwiona tym, że nie może prowadzić zajęć własnego kółka, więc przyszła do mnie po pomoc. Pytała, czy jest jakiś sposób, by Haruhi opuściła ten pokój i poszukała sobie innego. Kierowała nią szczerość, więc postanowiłem pomóc biednej dziewczynie. Omówiłem z nią tę sprawę w miejscu, o którym Haruhi nie wie. Gdy tak rozmawialiśmy, co robić, Nagato nagle zemdlała z powodu swojej anemii. Udało mi się ją złapać, nim upadła na podłogę i wtedy napatoczyłeś się ty. Widzisz? Gdy poznasz prawdę, wszystko staje się proste.

"Ty kłamco!"

Nie kupił tego. Cholera! Myślałem, że to idealna historia przesycona prawdą.

"Nawet, gdybym kupił te głodne kawałki, wciąż nie sądziłbym, że jesteś normalny. Sam fakt, że udało ci się skłonić Yuki Nagato do poproszenia o pomoc, jest czymś."

No ja cię proszę, od kiedy to Nagato jest taka sława?

"Poza tym jesteś poplecznikiem Suzumiyi. Jeśli ty jesteś zwyczajnym licealistą, to ja jestem zwyczajnym plebsem."

Wtedy zapytałem:
"Hej, Taniguchi. Masz jakieś moce paranormalne?"

"C-Co?"

Jego wyraz twarzy był głupi już wcześniej, ale teraz osiągnął szczyt głupoty. Wyglądał jak uliczny podrywacz, którego powinny wystrzegać się inne uczennice.

Powiedział:
"Więc widzę, że ty też zostałeś już ogarnięty przez truciznę Suzumiyi. Chociaż nie znamy się zbyt długo, to byłeś fajnym kumplem. Proszę, nie zbliżaj się do mnie. Nie zaraź mnie chorobą Suzumiyi."

Dałem Taniguchiemu lekkiego kuksańca, a on wypalił niekontrolowanym śmiechem. Ha, jeśli on jest esperem, ja jestem Sekretarzem Generalnym ONZ.

Gry dotarłem do schodów przy drzwiach wejściowych do szkoły, miałem w sobie jakąś wdzięczność do Taniguchiego za to, że porozmawiał ze mną. Czułem się, jakbym rozmawiając z nim, zbił swoją gorączkę.

W tak ciepłą pogodę nawet Haruhi leżała wyczerpana na biurku, patrząc ze smutkiem na wzgórza w oddali.

"Kyon, zaraz się ugotuję!"

Mogłabyś, i ja też.

"Powachluj mnie książką."

"Raczej powachlowałbym sam siebie niż kogoś innego. Tak wcześnie rano nie mam wystarczająco energii, by ci pomóc."

Haruhi pozostała w swojej pozycji, dalej leniwie leżąc na biurku bez swojej zwykłej pompatycznej i wyraźnej aury.

"Jak myślisz, jaki następny strój powinna ubrać Mikuru?"

Po kostiumie króliczka i pokojówki mógłby być... Chwila, chwila, ma być kolejny kostium?

"Może kocie uszy? Albo strój pielęgniarki? A może powinna przebrać się za królową?"

Przez mój umysł przebiegły obrazy gwałtownie rumieniącej się Asahiny, która wiercąc się, jest zmuszana do ubierania tych wszystkich strojów. Zaczyna mi się kręcić w głowie. Ach, ona jest zbyt śliczna.

Haruhi wyglądała, jakby wiedziała, o czym myślę i skrzywiła się na mnie. Lekko zarzuciła włosy za uszy.

"Masz głupią minę." - osądziła.

Hej, czy to nie ty zaczęłaś ten temat? Ale być może miała rację, więc nie było sensu się z nią kłócić.

Wachlując sobie szyję podręcznikiem, wyrzuciła z siebie, "Tak mi się nudzi!"

Miała minę jak heno-ji. Wyglądała niczym postać z komiksu.

Mimo intensywnego promieniowania słonecznego udało nam się przetrwać piekielne popołudnie z lekcją WF-u. Po zajęciach, nim wszyscy wrócili do sali nr 5, przeklinali: "Chrzanić tego Okabe! Żeby zmuszać nas do biegania przez dwie godziny!", ściągając z siebie w sali nr 6 strój do ćwiczeń, który stał się kawałkami mokrych szmat.

Większość dziewcząt była już przebrana, ale ponieważ była to ostatnia lekcja, część z nich, należących do klubów sportowych, pozostała w swoich strojach. Haruhi jednak stanowiła dla mnie zagadkę. Nie należała do żadnego klubu, a wciąż miała na sobie sportowe ciuchy.

"Jest za gorąco!"

Zgadza się, to jest jej powód.

"Co to oznacza? Przebiorę się w pokoju klubowym! Nie wspominając już o tym, że jestem w tym tygodniu na służbie i łatwiej będzie mi się w tym poruszać."

Haruhi podpierała ręką podbródek i patrzyła przez okno na zbierające się chmury deszczowe.

"To nie taki zły pomysł."

Strój do WF-u jako następny temat na przebieranki to nie taki zły pomysł! Co? Przebieranki, czy to dobre słowo? Nie wiem, o co jej chodzi, ale teraz jest w najlepszym przebraniu licealistki!

"O czym ty, do diaska, myślisz?"

Precyzyjne przeczucia Haruhi skłaniają mnie do zastanowienia, czy naprawdę potrafi czytać w myślach.

"Nim przyjdę do pokoju klubowego, zakazuję ci robić czegokolwiek zabawnego z Mikuru."

Czy to oznacza, że po twoim przyjściu mogę zrobić jej coś zabawnego?

Zatrzymałem tę myśl dla siebie i gwałtownie podniosłem ręce do góry jak przestępca przed lufą rewolweru szeryfa na westernach.

Jak zwykle, najpierw, przed wejściem do środka zapukałem i czekałem na odpowiedź. Niczym lalka siedząca na krześle śliczna pokojówka powitała mnie najpogodniejszym uśmiechem. Jakby kwiat witał słońce. Jakże mi ciepło na sercu!

Nagato siedziała przy stole, czytając swoją książkę, wyglądała jak Kamelia kwitnąca na wiosnę. Rany, jakie ja tworzę porównania?

"Zaparzę herbatę."

Zakładając opaskę na głowę, Asahina podeszła do przyrdzewiałego stołu i starannie włożyła listki herbaty do dzbanka.

Usiadłem na krześle głównodowodzącej, z radością patrząc na krzątaninę Asahiny, gdy nagle coś przyszło mi do głowy.

Szybko włączyłem komputer i poczekałem, aż system się zbootuje. Otworzyłem folder i wpisałem hasło "MIKURU". Zgodnie z oczekiwaniami szybkość przetwarzania danych nowego modelu komputera Kółka Informatycznego była niewiarygodna. W mgnieniu oka zdjęcia Asahiny w kostiumie pokojówki pojawiły się na ekranie.

Po upewnieniu się, że Asahina jest zajęta parzeniem herbaty, zacząłem powiększać zdjęcia jedno po drugim.

Obrazki pochodziły z czasów, gdy Asahina została zmuszona przez Haruhi do pozowania w erotycznych pozach. Widać było jej uwodzicielski dekolt, a na jej ponętnej lewej piersi mały, czarny punkt. Zaznaczyłem go i znów powiększyłem. Obrazek był nieco zamazany, ale na tyle wyraźny, by zobaczyć, że to pieprzyk w kształcie gwiazdki.

"Więc tu jest."

"Znalazłeś coś?"

Nim Asahina odłożyła dzbanek na stolik, szybko zamknąłem wszystkie zdjęcia. Jeśli chodzi o takie rzeczy, to jestem całkiem skrupulatny. Oczywiście, gdy Asahina podeszła do mnie, na ekranie już nic nie było.

"Hę? Co to? Co jest w folderze MIKURU?"

O nie! Byłem zbyt nieostrożny!

"Dlaczego jest nazwany moim imieniem? Co jest w środku? Pokaż! Pozwól zobaczyć!"

"Eee... Co jest w środku, hę? Ciekawe. Wątpię, czy coś tam w ogóle jest. Tak, dokładnie, nic tam nie ma."

"Ja tak nie sądzę!"

Asahina radośnie wyciągnęła ręce przechylając się na mnie i próbując wyrwać mi myszkę z prawej dłoni. Nigdy w życiu! Trzymałem mysz tak mocno, że nie potrafiła mi jej wyrwać. Oparła się swoim jędrnym ciałem o mnie, próbując przepełznąć mi przez ramię. Czułem zapach jej perfum.

"Asahina, czy możesz mnie puścić?"

"Tylko zerknę!"

Asahina, która trzymała swoją lewą rękę na moim ramieniu, sięgnęła po mysz swoją prawą ręką. Już całkiem na mnie leżała. Poczułem, że sytuacja ze złej przerodziła się w jeszcze gorszą.

Jej słodki śmiech miękko wlewał mi się w uszy. Niezdolna do odparcia pokusy, moja dłoń zwolniła chwyt. I w tym momencie...

"Co, wy dwoje, wyprawiacie?"

Nagle zmroził nas lodowaty głos o temperaturze zera absolutnego. Haruhi w stroju z WF i tornistrem w ręce miała przerażający wyraz twarzy, jakby właśnie była świadkiem molestowania niewinnej dziewczyny przez swojego ojca.

Chwilę później oszołomiona Asahina zaczęła się ruszać. Niezdarnie zeszła mi z pleców, powoli się wycofała i usiadła na krześle jak robot ASIMO, którego baterie są na wyczerpaniu. Była cała blada i bliska płaczu.

Haruhi prychnęła i skierowała się w kierunku biurka, patrząc na mnie spod byka.

"Jesteś zboczony na punkcie pokojówek?"

"Co masz na myśli?"

"Musimy się przebrać."

Rób, jak chcesz! Ja będę sobie w milczeniu sączył herbatę, którą zaparzyła mi Asahina.

"Czy nie powiedziałam, że musimy się przebrać?"

No i?

"Wynoś się!"

Zostałem wykopany na korytarz, a drzwi za mną zostały z hukiem zatrzaśnięte.

"No i po co, do diaska, mi to było?"

Nie miałem nawet czasu, by odłożyć filiżankę. Starłem ręką rozlaną herbatę ze swojej koszuli i oparłem się o drzwi.

Zabawne. Coś tu nie gra.

"A, racja!"

Zwykle Haruhi bez skrępowania przebiera się w klasie, ale teraz wyrzuciła mnie z pokoju.

Chyba zaczyna się zmieniać. Być może osiągnęła już wiek, w którym zaczyna się wstydzić tych rzeczy? Chłopcy po dzwonku zawsze wybiegają z klasy, więc nikt nawet nie zauważa, że ona się przebiera. No tak, osoby, która przyzwyczaiła chłopaków do wybiegania z klasy przed WF-em, Asakury, nie ma już z nami.

Posiedziałem chwilę za drzwiami. Dźwięk ściąganych ubrań ustał, ale wciąż nie słyszałem, by ktoś mnie wołał. Siedziałem więc i czekałem przez całe dziesięć minut.

"Wejdź, proszę..."

Zza drzwi dosłyszałem głosik Asahiny. Gdy nienagannie wyglądająca pokojówka otworzyła mi drzwi, nad jej ramionami zobaczyłem Haruhi siedzącą ponuro z nogami wyłożonymi na biurko. Miała na głowie królicze uszy, a na sobie dobrze znany króliczy kostium. Może bardzo jej się nie chciało, bo nie miała założonych mankietów ani krawata. Nie miała nawet pończoch.

"Mimo że po ramionach i po plecach mi chłodno, to kostium i tak jest dość ciasny."

Powiedziawszy to, Haruhi podniosła swoją filiżankę i wypiła herbatę tak, jakby sprawiało jej to przyjemność. Nagato wciąż czytała książkę.

Będąc otoczony przez pokojówkę i króliczka, nie wiedziałem, jak się mam zachować. Gdybym wykorzystał te dwie dziewczyny, by przyciągnąć klientów, z pewnością nieźle bym na tym zarobił. Gdy tak o tym myślałem...

"Wow, a to co?"

Koizumi nagle wydał z siebie dziwny odgłos, witając wszystkich z uśmiechem.

"Robimy dziś imprezę kostiumową? Przepraszam, że się nie przebrałem."

Skończże, chyba nie chcesz jeszcze bardziej skomplikować sprawy.

"Mikuru, usiądź tutaj."

Haruhi wskazała krzesło przed sobą. Asahina posłusznie usiadła, patrząc ze strachem na Haruhi. Byłem ciekawy, co ma zamiar zrobić, widząc, że jedynie spina brązowe, kręcone włosy Asahiny w koński ogon.

Na pierwszy rzut oka wyglądało to, jakby starsza siostra wyczesywała młodszą. Jednak Asahina była tak sparaliżowana pustym wzrokiem Haruhi, że to, co powinno być ciepłą i miłą sceną, było bardzo niezręczne. Najwidoczniej Haruhi próbowała tylko spiąć włosy pokojówce Asahinie i tyle.

Patrzyłem na Koizumiego, który uśmiechał się przez cały czas, patrząc na ten obraz. W końcu zapytałem:

"Zagrasz w Othello?"

"Pewnie, wieki nie grałem."

Gdy białe i czarne walczyły o panowanie nad planszą (nigdy nie sądziłem, że Koizumi, który potrafi zmienić się w świecącą kulę, może być tak żałosny w gry planszowe), Haruhi związała włosy Asahiny, a potem znów je rozpuściła, potem zrobiła dwa kucyki, później kok...

(Za każdym razem, gdy Haruhi dotykała Asahinę, ta cala drżała), Nagato wciąż oddawała się lekturze.

Coraz bardziej gubię się w tym, o co tutaj wszystkim chodzi!


Zgadza się, tego dnia zajęcia Brygady SOS przebiegły spokojnie. Nie wydarzyło się nic, co mogłoby mieć związek z kosmitami z innego wymiaru, podróżnikami w czasie z przyszłości, niebieskimi gigantami, czy kulami świecącymi na czerwono. Nikt nie chciał robić nic szczególnego, ani nie wiedział, co też powinien był robić. Pozwoliliśmy czasowi biec, bezczynnie ciesząc się życiem licealistów. Wszystko wyglądało perfekcyjnie normalnie.

Mimo że byłem niezadowolony z takiej szarej codzienności, zawsze sobie mówiłem, "Dlaczego tak dużo myślisz? Masz tyle czasu." I znów z niecierpliwością czekałem na kolejny dzień.

Nawet wtedy byłem dość szczęśliwy. Przychodziłem do klubu bez wyraźnego celu i przyglądałem się zajętej Asahinie, pracującej tak, jakby była prawdziwą pokojówką, Nagato, siedzącej jak figura Buddy, Koizumiemu z uśmiechem na twarzy i Haruhi z jej huśtawką nastrojów. Wszystko to tworzyło aurę zupełnej normalności, ale stało się częścią mojego zaskakująco satysfakcjonującego codziennego życia. Mimo że doświadczyłem nierzeczywistych przeżyć, gdy koleżanka z klasy próbowała mnie zamordować, lub gdy widziałem wielkie potwory pojawiające się w szarym świecie, nie byłem pewny, że nie są one wytworem mojej wyobraźni, wynikiem hipnozy, czy nawet halucynacją.

Wciąż miałem w sobie pewien rodzaj złości na Haruhi za wciągnięcie mnie do tego klubu, ale z głębszej perspektywy to właśnie dzięki niej mogłem spędzać spokojnie czas z interesującymi ludźmi. Odkładając na bok kwestię "Dlaczego ja?", może któregoś dnia znajdzie się inny normalny człowiek podobny do mnie, który będzie chciał dołączyć do tego klubu.

Tak myślałem o tym przez pewien czas.

Każdy by o tym myślał, prawda?

Tak, jest ktoś, komu w ogóle nie przyszło to do głowy.

Zgadza się, tym kimś jest Haruhi Suzumiya.


Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
11,665 unikalne wizyty